o tym co widzę, co czuję, co chcę zapamiętać i o czym chcę zapomnieć...
piątek, 05 lutego 2010
Ale to już było

Ale to już było lecz powróci znowu.

Coraz częściej się zdarza, że czytam swój nowy wpis na wyspie i  przypominam sobie - ale to już było, już tu pisałam dokładnie o tym samym. Może trochę innymi słowaimi, może trochę bardziej emcjonalnie ale wszystko już było. W takim razie będę odsyłać "marzec 2005", "grudzień 2004".

Zataczam koło. Powtarzam się. Żyję ciągle tymi samymi sprawami, ciągle to samo uwiera.

A przecież powtarzam, że z czymś tam już pogodziłam się , że sobie odpuściłam, że kompletnie mnie to już nie dotyka, że nie ma do czego wracać!

I co? I widać jaka to bzdura, takie gadanie. Co bolało to nadal dokucza, co uwierało nadal przeszkadza. Bo są sprawy, które mogę tylko odsuwać od siebie, bo  ich załatwienie nie zależy wyłącznie od mojej dobrej woli. Bo są też rzeczy, których już się nie naprawi. Nie odbuduje się czegoś, czego nigdy nie zbudowano. Bo do tanga trzeba dwojga.  A ja odsuwam. Staram sie nie rozdrapywać. Zapomnieć nie umiem. Tak już jestem skonstruowana. Mogę nie wypominać, mogę udawać, ze nie było, ale zapomnieć nie umiem.  I w chwili słabości wszystko powaraca.

Ale to już było, znikło gdzieś za nami
Choć w papierach lat przybyło to naprawdę
Wciąż jesteśmy tacy sami

09:21, tanczaca_w_deszczu , zamyślenia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 02 lutego 2010
To był mój pomysł

W lecie moja znajoma narzekała, że ma problem z umieszczeniem dziecka w państwowym przedszkolu.

- Za mało miejsc! krzyczała, Walcowa nic nie robi! Ja pracuję i nie mam co zrobić z dzieckiem!

No może i nie robi Walcowa nic.

Wtedy też uświadomiłam sobie, że owa znajoma zameldowana jest pod Siedlcami.

Więc z głupia frant zadałam pytanie:

- a gdzie rozliczasz się z podatków?

Na co ona ze zdziwieniem:

-  jak to gdzie w urzędzie w Siedlcach, tam mam meldunek?

- To może tam powinnaś szukać miejsca w przedszkolu?

Gdy wyjaśniłam co mam na myśli i że tak należałoby zrobić pokiwała z politowaniem głową.

Ale miejsca w państwowym przedszkolu jednak nie znalazła.

Mam na swoim „sumieniu” dwie osoby zameldowane poza stolicą, które od conajmniej dwóch lat tu płacą podatki. Nie żebym prowadziła jakąś specjalną akcję, tak sobie kiedyś dyskutowaliśmy, ja wytoczyłam całą armadę argumentów (nie zakwsze do końca sensownych) ,a oni uznali że faktycznie coś w tym jest.

Bo ja od dawna uważałam, że tak powinno być – płacisz tam gdzie faktycznie korzystasz z infrastruktury.

Czy ja nie powinnam pracować w ratuszu?

Podobno akcja Brat PIT w Warszawie  może przysporzyć miastu miliard złotych. Może jakiś skromny procencik dla mnie się znajdzie?

08:26, tanczaca_w_deszczu , a to Polska właśnie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 01 lutego 2010
Kiedyś

Ostatnio mam nastrój refleksyjno - wspomnieniowy.

Daty, rocznice akurat skłaniają ku temu. Myślałam, że tylko ja tak mam o tej porze roku. Takie nasilenie wspomnień.

Ale zajrzałam do blogowych znajomych, to tu to tam, i w wielu miejscach podobne nastroje, powazne pytania.

To o swoich  napiszę później, kiedy indziej, kiedyś może.

14:53, tanczaca_w_deszczu , zamyślenia
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 stycznia 2010
Niezawodnie skuteczna rada

Niezawodnie skuteczna rada mojej Babci, tej co to mądrą kobietą była, dziś sprawdziła się kolejny raz.

Rada Babci brzmi tak: jeżeli w szarej życia codzienności nie wychodzi to co zawsze wychodziło, coś nie chce zmieścić się tam gdzie zawsze było, nie udaje się znaleźć tego co na pewno gdzieś leży, czyli jesteś na etapie pana Hilarego "już podłogę zaczął zrywać, już policję zaczął wzywać" trzeba sobie zakląć.

Ale nie takie tam: cholerka, psia krew. Tylko tak z pełną piersią, z głębi trzewi, po furmańsku. I wtedy na sto procent coś wyjdzie, coś się zmieści albo znajdzie! Gwarantuję!

Sprawdziłam!

Pan fachowiec zacierał już rączki, że za samą konsultację i diagnozę zgarnie 150 zeta. A tu figa i to bez maku, ani za konsultację ani tym bardziej za naprawę kaski nie będzie.

A wystarczyło siarczyście zakląć!

17:06, tanczaca_w_deszczu , myśli nieprzemyślane
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 stycznia 2010
Sprawiedliwość
Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny
Dziękuję Ci że sprawiedliwość twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość

Ks. Twardowski

18:31, tanczaca_w_deszczu , powtórzone
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 stycznia 2010
50+

Dlaczego kilka lat temu, gdy jeszcze zaliczałam się do czterdziestoletnich :

- gdy mówiłam, że mi gorąco i otwierałam okno - mówiono - ciągle młodość ją grzeje

- gdy w wyniku źle dobranego leczenia miałam problemy z ciśnieniem wszyscy mi współczuli i złorzeczyli na lekarzy

- gdy ledwie żyłam z powodu bólu głowy, wyrażali współczucie  z powodu nękającej mnie migreny

a teraz, gdy już jestem 50+

- gdy mówię, że mi gorąco i otwieram okno - słyszę - to "uderzenia"

- gdy zdarzą się problemy z ciśnieniem wszyscy mówią, że w tym wieku to normalne

- gdy nie mogę patrzeć na oczy z powodu migreny, wiedzą, że to menopauza a tak w ogóle to starość

Radzę sobie z tym, ale dziwi mnie, że postronni wiedzą lepiej.

Wiem ile mam lat, wiem też,  że na tyle nie wyglądam (chociaż żadna w tym moja zasługa), mam poczucie humoru i zdecydowanie nie kwękam i nie narzekam (szczególnie w pracy) a jednak takie uwagi wprost czy za plecami, nawet gdy ktoś sili się na żart, bardzo ale to bardzo mnie irytują.

czwartek, 21 stycznia 2010
moja wina, moja wina ...

Zaglądam na zaprzyjaźnione blogi. Zaprzyjaźnione do tej pory, po tej notce to już może niekoniecznie takie będą. Jak powiem co i jak, czyli się przyznam.

Zaglądam ja na te zaprzyjaźnione blogi i  co ja tam widzę?

Narzekania widzę,  na białe gówno, które leży na chodnikach, dachach, ulicach, ba, na tarasach nawet. Nie przymierzając jak u  Jolindy. A nie było to, droga Narzekaczko, tak systematycznie odśnieżać? Co, nie chciało się! Bo te połamane sprzęty to wymówka tylko. Jak się nie chciało to się ma! Cały taras białego gówna. Zasikanego zresztą.

Ale tam między nami to ja naprawdę rozumiem stan nerwów i wszystkiego innego, u wszystkich poirytowanych tym co za oknem.

Rozumiem, bo i ja z białym walczę, i gówno a nie efekty widać.

A teraz do rzeczy.

Od początku grudnia jęczałam, oczy wznosząc ku niebiosom, że chciałabym żeby na święta trochę mrozu i śniegu, żeby tak pięknie, zimowo i w ogóle świątecznie, atmosferycznie, jak to drzewiej bywało. Nieprecyzyjna w tych podniebiańskich jękach byłam. Niedookreśliłam o które dokładnie święta mi chodzi, bo Boże Narodzenie to zimowe nie było, oj nie było. Ani też niestety nie wprowadziłam w jękach swoich ograniczeń czasowych. Więc jeśli teraz na Wielkanoc będzie i mróz i śnieg, to jednak moja wina, moja wina. bezmózgie ze mnie jęczydło.

Ale teraz obiecuję, że  przez najbliższych kilka lat, dopóki mnie pamięć nie zawiedzie,  na 100% nie będę wzdychała przed Bożym Narodzeniem „oby białe święta były”.

Na szczęście mam łopatę... - ... w bagażniku

no, niech będzie, że to też moja wina :(

ale w takim razie tak piękne widoki to moja zasługa ;-)

ośnieżone drzewa

źródełko fotki

13:30, tanczaca_w_deszczu , myśli nieprzemyślane
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 stycznia 2010
Moje uciekanie

Postanowiliśmy z PaneMężem, że na święta wielkanocne wyjedziemy z domu.

To znaczy właściwie ja postanowiłam samowolnie i umiejętnie sprzedałam pomysł. My jedziemy.

Dzieci wyraziły nie wiedzieć czemu, prawie entuzjazm. Może Zięć najmniej się cieszył, bo zaczął wyliczać czego w takim razie z tej okazji nie będzie jadł.

No nie będzie. My pewnie też.

Ale perspektywa prawdziwego wypoczynku, basenu, masaży i takich tam innych fanaberii rekompensuje prawdopodobne braki w jadłospisie.

Już dawno planowałam coś takiego. Planowałam, planowałam, planowałam... i ostatecznie zawsze zostawałam w domu, sprzątałam, gotowałam, gościłam, podsuwałam, dogadzałam, a na końcu padałam z ciężkim postanowieniem, że za rok spędzę ten czas całkiem zupełnie inaczej. Za rok, może dwa, jak w starej piosence "może już za rok, za dwa zmądrzejemy ty i ja".

A teraz? Teraz tak! Dorosłam do tego!

Może to jest ucieczka od obowiązków?

Może to jest ucieczka od obowiązku spędzenia świąt z teściową?

Ale na pewno jest to ucieczka od sztampy.

To jest ucieczka w kierunku zrobienia czegoś z myślą tylko o sobie!

17:28, tanczaca_w_deszczu
Link Komentarze (5) »
czwartek, 14 stycznia 2010
cd strajku

No bo trudno nie zastrajkować.

Bo to było tak:

Wczoraj przed samym końcem pracy otrzymuję emalię z Bardzo Ważnego Urzędu, że dziś do południa muszę przesłać uwagi do pewnego rozporządzenia.

A żerozporządzenie ważne dla fabryki no to zabieram tekst do domu, i tak plus minus do pierwszej nad ranem siedzę nad super lekturą. No narzeźbiłam trochę tych uwag. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ale i jakoś niespecjalnie spokojna, idę spać.

I słusznie, i że niespecjalnie, i że niespokojna!

Z samego rana odbieram koleją emalię z Bardzo Ważnego Urzędu. Wczoraj zaszła drobna pomyłka, drobniutka, tyciu tyciutka -  to nie ten tekst mi przysłano, ble, ble ble - do południa czekają na uwagi do tekstu właściwego.

A no to niech sobie czekają!

W końcu uwagi to ja mieć mogę, ale nie muszę.

A co to?  pierwsze rozporządzenie robione na kolanie będzie do bani!

11:22, tanczaca_w_deszczu , a to Polska właśnie
Link Komentarze (3) »
Ja nie agituję

A może właśnie agituję.

Ale kto nie poznał LALUTKA i lalutkowych okolic to polecam.  Przekonałam się jak warto, jak bardzo warto wiedzieć co dzieje się za murem.

Za murem autyzmu.

Lalutkowy blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2009.

Blog Roku

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67
| < Luty 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28